Kup bilet

 

25 kwietnia przypada Dzień Wolnej Sztuki.

Zazwyczaj zwiedzając muzea chcemy zobaczyć jak najwięcej w ograniczonym czasie. Spieszymy się więc, przebiegamy wzrokiem kolejne obiekty na wystawach poświęcając im zaledwie parę sekund  uwagi. Dzień Wolnej Sztuki ma nas skłonić do zatrzymania się przy kilku zaledwie dziełach sztuki, ale na dłużej.  Na co najmniej 10 minut. Dajemy sobie czas, aby dokładnie się przyjrzeć obrazom, zastanowić nad nimi. Czy nam się podobają? Dlaczego tak, a dlaczego nie? Czy wywołują w nas emocje, czy pozostawiają obojętnymi? Dajemy sobie czas na rozmowę z innymi oglądającymi, wymianę myśli, skojarzeń  i uwag. Każdy przecież dostrzega w sztuce coś innego. Dzielmy się swoimi przemyśleniami.

W tym roku nie możemy zaprosić do powolnej kontemplacji i wymiany myśli przy oryginalnych obrazach, ale to nie powód, by nie spędzić godziny z kilkoma pracami z kolekcji plastyki nieprofesjonalnej. To doskonała okazja by bliżej przyjrzeć się pięciu dziełom, na co dzień ukrytym w magazynach. Tegoroczny temat do przemyśleń to szczęście. Zapraszamy na odkrywanie wielu jego odcieni w towarzystwie obrazów z naszej kolekcji. Porozmawiajcie z rodziną, z dziećmi, podzielcie się swoimi skojarzeniami w komentarzach. Życzymy satysfakcjonujących refleksji oraz miłych wrażeń!


Justyna Matysiak „Dwa koty na dywanie”

Kochaj zwierzęta. Bóg obdarzył je zaczątkami myśli i niezmąconą radością. Nie psuj jej, nie dręcz ich, nie pozbawiaj szczęścia, nie czyń nic wbrew zamiarom Boga. (Fiodor Dostojewski „Bracia Karamazow”)

Co takiego jest w kotach, że wielu ludzi tak bardzo je ceni?
Czy przebywanie w towarzystwie zwierząt daje szczęście?
Kto kogo potrzebuje bardziej – zwierzęta nas, czy my zwierząt wokół siebie?

Opis dla osób niewidomych:

Rysunek zatytułowany „Dwa koty na dywanie” autorstwa Justyny Matysiak. Technika: rysunek cienkopisem na kartonie. Wymiary: 18,3 cm wysokości na 40,8 cm szerokości. Niemal całą powierzchnię jasnego tła wypełnia brązowo-grafitowa kompozycja. Na kasztanowym dywanie w kształcie wydłużonego poziomo liścia stoją zwrócone do siebie pyszczkami dwa koty. Większy, grafitowy po lewej i mniejszy rudopomarańczowy po prawej. Grafitowy, ukazany od góry kot ma grzbiet w szarozielonkawe prążki w formie nieregularnych figur. Oczy, nos i podłużny pas łatki nad nim są rudopomarańczowe. Jego pyszczek przypomina raczej bajkowego tygrysa niż domowego kota. Brak ogona oraz tylne łapy w kształcie łuków, rozstawione szeroko sprawiają, że koci zad kojarzy się z tylną częścią żółwia morskiego. Lisie cechy kotka po prawej podkreśla gęsta ruda kita zwisająca w dół. Kocie oczy, nos i koniuszki łapek są grafitowe. Rysunek przywodzi na myśl bajkowe ilustracje, ma charakter podobny do dziecięcych rysunków, jednak wykonany jest bardzo precyzyjnie. Kształty zaznaczone cienkim konturem wypełnione są kolorami w postaci cieniutkich, nachodzących na siebie kreseczek – śladów cienkopisu.

 

→ przejdź do obrazu


Jerzy Sewina „Bajki”

Kiedy myślimy o bajkach przypomina się czas dzieciństwa, beztroski i zabawy. Bajki rozwijają wyobraźnię, pozwalają zrozumieć i poznać świat. Bajki są ważne.

A która bajka dla Państwa jest wyjątkowa?
Jakie bajkowe postacie autor umieścił na obrazie?
Czy powrót myślami do czasów dzieciństwa może przywołać szczęście?
Czy poczucie szczęścia zależy od wyobraźni?

Opis dla osób niewidomych:

Obraz olejny na płótnie z 1982 roku, zatytułowany „Bajki, autor: Jerzy Sewina. Wymiary: 36 cm wysokości na 60,7 cm szerokości. Wielobarwny pejzaż wypełniony bajkowymi postaciami. Na środku zielonej łąki, poprzecinanej grubymi pasami pomarańczowych ścieżek, rośnie drzewo o mocnym, grubym pniu. Pod drzewem na ławeczce siedzi siwobrody mężczyzna z otwartą książką w ręku. Przy nim stoi dziecko, któremu mężczyzna najpewniej czyta bajkowe opowieści. Na gałęzi drzewa stoją w równym rzędzie trzy sowy, obok wiewiórka. Po szerokich ścieżkach przechadzają się postaci znane z baśni i bajek, gęsto zapełniając obraz. Najniżej na obrazie, od lewej znajdują się: Jaś i Małgosia z Babą Jagą przy chatce z piernika oraz Koziołek Matołek z tobołkiem na ramieniu, po środku trzy świnki, a dalej siedmiu krasnoludków, idących gęsiego w kierunku otworu w zboczu zielonego pagórka. W środkowym i górnym pasie łąki są m.in.: Czerwony Kapturek zmierzający z koszyczkiem w kierunku lasu, jeż i zając, kot w butach oraz książę na białym koniu. Nad horyzontem łąki z prawej strony góruje zamek na brązowawej skale z jaskinią. Do wnętrza jaskini zmierza nadlatujący smok. Na obrazie nie są zachowane proporcje ani perspektywa. Formy nie są realistyczne, a w swojej umowności i estetyce są charakterystyczne dla malarstwa nieprofesjonalnego.

→ przejdź do obrazu


Edeltruda Jerominek „Kawiarenka”

Bliskość to może coś, co należy odnaleźć w sobie. (Anna Höglund „O tym można rozmawiać tylko z królikami”)

Czy do poczucia szczęścia są nam potrzebni „inni”, czy mamy je w sobie?
Po co szukamy piękna w otaczających nas pejzażach i w sztuce?
A może światło w ciemności ma tu jakieś znaczenie?

Opis dla osób niewidomych:

Obraz olejny na płycie „Kawiarenka”, autorstwa Edeltraudy Jerominek ma 66 cm wysokości i 86 cm szerokości.
Na tle atramentowego, wieczornego nieba jaśnieją w szeregu żółtozłote, przeciągnięte wrzosowymi i brązowymi smugami kilkupiętrowe kamienice. U dołu budynków rozciąga się kawiarniany ażurowy parkan, zbudowany z cieniutkich pionowych i poziomych listewek. Sufit i dach zdobią jasnożółte kuliste lampiony. Po środku jest wejście, które wieńczy łuk. Chodnik i ulica przed kawiarnią mają kolor wieczornego nieba. Być może są zmoczone deszczem, ponieważ na ich powierzchni odbijają się kolory kamienic i listewki kawiarnianego parkanu. Przed wejściem namalowany rozmytą czerwienią samochód. Światło reflektorów wpija się w ciemność asfaltu. Z prawej strony, tuż za kawiarnią rośnie drzewo pozbawione liści. Za nim ledwo widoczna kapliczka lub kościół. Dużych rozmiarów krzyż trudno dostrzec, ponieważ jego kolor jest niemal identyczny z atramentem nieba. Miejscami zamaszyste pociągnięcia pędzlem rozmywają kontury. Obraz wydaje się być oddalonym, niewyraźnym snem lub widokiem zza mokrej, zaparowanej lekko szyby.

 

→ przejdź do obrazu


Piotr Drożdżak bez tytułu pociąg ICE

Turyści nie wiedzą gdzie byli, podróżnicy nie wiedzą gdzie będą. (Paul Theroux)

Podróż, droga, to częste metafory ludzkiego życia. Niektórzy podróżują bez celu, inni planują szczegółowo każdą jej minutę, a jeszcze inni planują cel podróży zakładając, że i tak do niego nie dotrą. Każdy ma jakąś drogę już przebytą, przed sobą lub jest w jej trakcie.

Jaka była podróż, którą do dziś wspominacie?
Czy lepiej być turystą, czy podróżnikiem?
A może to tylko wakacyjny nastrój, słoneczna pogoda i jaskrawe barwy obrazu sprawiają, że chcemy wyruszyć ty pociągiem?
Kto wsiada?

Opis dla osób niewidomych:

Obraz olejny na płótnie bez tytułu powstał około 2015 roku. Autor: Piotr Drożdżak. Wymiary: wysokość 40 cm, szerokość: 50 cm. Jasny krajobraz wiejski w pełni letniego słońca. Zielone, brązowe i rzepakowożółte, sąsiadujące ze sobą poletka przecina ukośnie nadjeżdżający z lewej strony nowoczesny biały pociąg pasażerski. W oddali, na szczycie pól kilka budynków: po środku, w zagajniku kościół z czerwonym dachem, na prawo domy. Środkowe poletko, tuż pod linią budynków przykuwa uwagę intensywnością żółtego koloru kwitnącego rzepaku. Górną połowę obrazu wypełnia jasnobłękitne niebo pokryte białymi obłokami. Przy prawym dolnym rogu obrazu czoło nowoczesnej lokomotywy. Ma ona opływowy, smukły kształt. Centralną część boku lokomotywy zajmuje spory błękitny drukowany napis „ICE”.  Wzdłuż boku lokomotywy oraz trzech kolejnych wagonów ciągnie się wymalowany równo czerwony pas. Nad nim, na ścianach wagonów widnieją podłużne czarne prostokąty okien. Nasyp kolejowy ciągnący się pod pociągiem tworzą maleńkie brązowe i kremowe kamyki. Po bokach torowiska wysokie, zielone ażurowe słupy. Do słupów zamocowano cieniutkie żyłki przewodów trakcyjnych, które rozciągają się wzdłuż pociągu. Zza lokomotywy wyrasta bujnie kwitnący przydrożny krzew. Gęsto obsypany białym kwieciem przypomina pachnący latem krzew jaśminowca.

→ przejdź do obrazu


Jan Jagoda „Kwartet smyczkowy”

Z notatnika Artura Schopenhauera, Drezno, 28 stycznia 1815 roku:
Potwierdza się moja teoria – w muzyce tkwi ogromna siła (…) Tylko w sztuce doznajemy radości istnienia – w czysto intelektualnym zajęciu, gdzie wszakże występujemy właściwie z życia, by je oglądnąć z zewnątrz, podobnie jak widzowie w lożach. Kontemplacja sztuki jest najważniejszym ukojeniem woli życia i najlepszym pocieszycielem.

Czy tylko kontemplacja muzyki daję szczęście?
A wykonywanie jej, nieważne z jakim skutkiem?
A zabawa i taniec w jej rytm?
Lub relaks przy ulubionym utworze?
Czy Wy macie jakieś swój ulubiony utwór, lub taki przywołujący miłe uczucia?
Spróbujmy patrząc na obraz usłyszeć muzykę tego kwartetu, co też oni grają?

Opis dla osób niewidomych:

„Kwartet smyczkowy”, autor: Jan Jagoda. Rok powstania: 2016.Technika: farba akrylowa na materiale PCV. Wymiary: 210 cm wysokości, 340 cm szerokości. Dużych rozmiarów dzieło to bogaty w kolory i formy portret czworga muzyków na łące. Pośrodku mężczyzna i kobieta z wiolonczelami, z lewej kobieta, prawdopodobnie z altówką, a z prawej skrzypaczka. Wszyscy siedzą na stołkach zwróceni przodem, są ubrani na czarno. Ich masywne sylwetki obwiedzione są czarnym konturem, twarze kanciaste niczym kubistyczne lica bohaterów dzieł Pabla Picassa. Górne i dolne powieki oczu pokryte mają błękitem. Na łące, obok nóg muzyków dwa żółte psy i czarny kot. Kwiaty porastające gęsto łąkę są różnobarwne, ale nie mieszają się ze sobą. Są pogrupowane w niewielkie rabatki, pod względem kolorów i rodzajów. W oddali pasące się kozy i mężczyźni w kapeluszach. Z czego trzech, przy lewej krawędzi obrazu, jest niemal identycznych. Stoją w równym rzędzie. Proporcje nie są zachowane. Wysokość mężczyzn wskazywałaby na znaczne oddalenie, gdyby nie sąsiadujące z nimi stosunkowo spore kwiaty i duża biała koza. Za łąkami ciągną się fioletowo-różowe wzgórza w paski. Na nich rosną kuliste niebieskie drzewa. W tle, na wysokości głów muzyków różowawe niebo w formie szerokiego falistego pasa. Wygląda na namalowane na pasie tkaniny rozpiętej za muzykami. Na nim sześć słońc rozmieszczone poziomo w zbliżonych do siebie odległościach. Słońca są geometryczne w formie, wpisane w dodatkowe koła. Górną linię tworzy fragment niebieskiej kurtyny w pionowe pasy. Taka część kurtyny, umiejscowiona nad sceną nosi w teatrze nazwę paludament lub sofit.

 

→ przejdź do obrazu

 

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn