Kup bilet

Tajemnice odkryte, czyli o konserwacji obrazu „Ukrzyżowanie” z kościoła św. Mikołaja w Byczynie

 

Obraz Ukrzyżowanie we wnętrzu kościoła ewangelicko-augsburskiego św. Mikołaja w Byczynie

Obraz Ukrzyżowanie pochodzi z gotyckiego kościoła św. Mikołaja w Byczynie. Do Muzeum Śląskiego został wypożyczony na wystawę z okazji 500. rocznicy Reformacji w 2017 roku. Stan zachowania obrazu był bardzo zły, co dało się zauważyć już wówczas, gdy wisiał w kościele.

Lico obrazu pokrywała warstwa zabrudzeń, a warstwa malarska na całej powierzchni była bardzo mocno spękana, z podniesionymi łuskami i licznymi ubytkami. Największe zniszczenia widoczne były w dolnej partii z prawej strony, gdzie rozległe ubytki warstwy malarskiej odsłoniły płótno podobrazia.
Rama była w wielu miejscach spękana, z licznymi zniszczeniami dekoracji.
W zamian za wypożyczenie dzieła na wystawę pracownia konserwatorska Muzeum Śląskiego zobowiązała się wykonać konserwację obrazu i ramy.

Zakres prac obejmował oczyszczenie lica, wzmocnienie płótna, konsolidację warstwy malarskiej, uzupełnienie ubytków, retusz uzupełnień, wymianę krosien oraz renowację ramy. Decyzja nie była łatwa, gdyż wielkość dzieła – jego wysokość w ramie osiąga ponad trzy metry, a szerokość prawie dwa – stwarzała problemy związane zarówno z logistyką, jak i ogromną ilością czasu, którą trzeba poświęcić na prace konserwatorskie. Jednakże po przedyskutowaniu problemu pracownia podjęła się tego trudnego zadania.

W kościele w Byczynie trudną i ryzykowną operację zdjęcia obrazu wiszącego wysoko na ścianie przeprowadzono bez problemów, mimo że czterech panów ledwo zdołało go podnieść.

Odwrocie Ukrzyżowania z widoczną inskrypcją

Pakowanie w specjalną włókninę i arkusze tektury odbyło się w nawie głównej kościoła, a transport do muzeum specjalnym samochodem do przewożenia dzieł sztuki. Na miejscu, po rozpakowaniu, obraz najpierw odkurzono, usuwając wieloletnią warstwę kurzu.

Wówczas, po dokładniejszych oględzinach, obraz odsłonił pierwszą ze swoich tajemnic: nieznane dotąd nazwisko malarza i czas powstania okazały się zapisane w inskrypcji na odwrociu!
I tak autorem dzieła okazał się znamienity śląski artysta epoki baroku Johann Georg Ernst, nadworny malarz książąt oleśnickich, a rok powstania to 1768.  Odkrycie było tym większe, że obraz, znany badaczom śląskiej sztuki barokowej, dotąd nie był łączony z tym malarzem!

Po odkurzeniu obraz wyjęto z ramy, odcinając mocno zardzewiałe gwoździe mocujące, których nie udało się wyjąć. Okazało się wówczas, że płótno wokół krawędzi jest bardzo zniszczone, zetlałe i kruche.

Wzdłuż górnej krawędzi było tak zetlałe, że oderwało się od krosien, luźno zwisając. Aby można było przeprowadzić zaplanowane prace konserwatorskie, obraz musiał zostać zdjęty z krosien. Z uwagi na osypującą się warstwę malarską konieczne było jej zabezpieczenie przed dalszym kruszeniem się. Na licu naklejono zabezpieczenia w postaci płatków bibułki japońskiej.

Odwrocie Ukrzyżowania. Zanieczyszczenia pod krosnami

 

Po odpięciu płótna i usunięciu krosien okazało się, że na płótnie pod krosnami zgromadziła się wielka ilość

Ukrzyżowanie. Doszyty pas płótna pokryty malaturą

zanieczyszczeń w postaci m.in. płatów farby i tynku ze ściany, a nawet mysie odchody (!) Wszystko usunięto najpierw odkurzaczem, a następnie przy użyciu pędzli i szczoteczek.
Po zdjęciu z krosien dzieło odsłoniło swoją drugą tajemnicę: wokół wszystkich krawędzi obraz z warstwą malarską był obcięty i zagięty, a powiększono go, doszywając fragmenty płótna.
I tak przy bocznych i górnej krawędzi doszyte były wąskie pasy płótna, a od dołu obraz znacznie powiększono, doszywając szeroki pas.

 

Od lica doszyte płótno pokryto gruntem i warstwą malarską.


Ukrzyżowanie. Doszyty pas płótna pokryty malaturą.

W dolnej partii domalowano fragment z czaszką poniżej widocznej linii szwu, a wokół krawędzi na doszytych częściach tło i żółtobrązową ramkę.

Ukrzyżowanie. Titulus z przemalowanym napisem

I tu tkwi trzecia tajemnica obrazu, gdyż prawdopodobnie wówczas, oprócz zamalowania części doszytych, przemalowane zostały niektóre fragmenty dzieła. Z pewnością przemalowana jest tabliczka nad głową.
Ukrzyżowanego (titulus), gdyż spod obecnie widocznej warstwy malarskiej prześwituje wcześniej namalowana, z pięknie wykaligrafowanym napisem: IESVS NAZARENVS REX IVDAEORUM.

Co było przyczyną zmiany formatu i idących za tym przemalowań, trudno powiedzieć, jedną z nich na pewno była chęć dopasowania obrazu do nowej ramy oraz jego „odświeżenia”.

 

Z uwagi na bardzo zły stan zachowania płótna i warstwy malarskiej konieczne było dublowanie, czyli sklejenie płótna obrazu z nowym płótnem.

Ukrzyżowanie. Odwrocie po oczyszczeniu. Widoczne dosztukowane fragmenty płótna. Pośrodku obrazu widoczny poziomy szew łączący dwa mniejsze kawałki płótna jeszcze przed jego namalowaniem.

Jest to możliwe przy użyciu spoiwa termoplastycznego na specjalistycznym stole dublażowym, zapewniającym odpowiednio dobraną temperaturę oraz ciśnienie.

Dublowanie obrazu

Podczas dublowania krusząca się warstwa malarska zostaje skonsolidowana, co ma zapobiec jej odpadaniu, a podniesione łuski stają się wygładzone.

Rozważając wybór spoiwa termoplastycznego do zdublowania obrazu, postanowiono zastosować masę woskowo-żywiczną, którą naniesiono na płótno od strony odwrocia.

Po dublowaniu nie byłaby widoczna inskrypcja na odwrociu, więc przed naniesieniem masy woskowo-żywicznej konieczne było jej przekopiowanie na transparentną folię, co miało umożliwić przeniesienie inskrypcji na płótno obrazu po dublowaniu.

 

 

Lico obrazu po uzupełnieniu ubytków w warstwie gruntu

Po nałożeniu masy woskowo-żywicznej usunięto zabezpieczenia z bibułki japońskiej z lica obrazu.

Miejsca, gdzie wykruszyła się warstwa malarska, wypełniono gruntem, co było konieczne, aby w trakcie dublowania masa woskowo żywiczna nie przedostała się na lico.
Sam proces dublowania był mocno skomplikowany z uwagi na wielkość obrazu, który nie zmieścił się na stole dublażowym i trzeba było to zrobić na dwa razy.
Po dublowaniu przystąpiono do oczyszczania lica, co nie było możliwe wcześniej z uwagi na kruchą warstwę malarską oraz podniesione łuski.

W trakcie oczyszczania lica dopracowano także uzupełnienia ubytków położone wcześniej. Kolejnym etapem prac było napięcie płótna na nowo wykonane krosna, gdyż stare były mocno zniszczone przez drewnojady.

 

 


Lico obrazu w trakcie oczyszczania.

Ostatni etap stanowiło uzupełnienie ubytków warstwy malarskiej, zwane punktowaniem lub retuszowaniem, co wykonano przy użyciu specjalistycznych farb akwarelowych. Starano się wykonać retusze tak, aby odróżnić je od oryginalnej warstwy malarskiej. Na koniec położono na licu warstwy werniksu. Przeprowadzono konserwację zachowawczą ramy. Po konserwacji obraz przetransportowano do Byczyny, gdzie znów można go oglądać w kościele św. Mikołaja.

Dla porównania można zobaczyć jak wyglądał obraz przed i po konserwacji:

  

 

opracowanie: Anna Ucieklak

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn