Kup bilet

Szałfynster. Od kopalni Ferdynand do Muzeum Śląskiego

34.99  z VAT

Publikacja, która pomaga prześledzić niezwykłą historię miejsca, które dawniej żywiło rodziny czterech tysięcy górników, a dziś każdemu, kto je odwiedza, dostarcza uczty duchowej. Oprócz rzetelnego opisu faktów, książka zawiera archiwalne fotografie, a także ciekawostki zasłyszane od mieszkańców.

Tekst: Józef Krzyk

Polecamy serdecznie publikację, która pomoże prześledzić niezwykłą historię miejsca, które dawniej żywiło rodziny czterech tysięcy górników, a dziś każdemu, kto je odwiedza, dostarcza uczty duchowej. Książka oprócz rzetelnego opisu faktów zawiera archiwalne fotografie, a także opisy historii zasłyszanych od mieszkańców.

Poniżej fragmenty tekstu:

Od 1823 do 1999 roku w kopalni Katowice wydobyto 120 milionów ton węgla. Pierwszą nazwę, Ferdinandgrube, zawdzięczała swojemu założycielowi, Ferdinandowi von Beym. Od 1936 roku z dwoma przerwami nosiła nazwę Katowice. W czasie II wojny światowej wróciła do swojej niemieckiej nazwy, a w latach 1953–1956 nazywała się Stalinogród, tak jak miasto, na terenie którego się znajdowała. W szczytowym okresie pracowało tu około 4 tysięcy górników. Najgłębszy z szybów umożliwiał zjazd na poziom 630 metrów.

„Bogucice, otoczone dziś kopalniami i hutami, leżały dawniej wśród gęstych lasów; inne powietrze, inne obyczaje, inne życie było tu aniżeli dzisiaj” – pisał na początku XX wieku lokalny kronikarz i przypominał, że z bogucickiej parafii wyrosły wszystkie inne w okolicy.

Bogucice, zanim stały się dzielnicą Katowic, dominowały nad nimi i są dużo starsze. Przez prawie dwa ostatnie stulecia główną żywicielką mieszkających tu ludzi była kopalnia. Pewnego dnia zamilkła, by odrodzić się w przeszklonych bryłach Muzeum Śląskiego.

Format 216 x 165 mm, 162 strony, oprawa półtwarda, ilustracje kolorowe i czarno-białe, tekst w języku polskim, rok wydania 2016

ISBN 978-83-268-2484-5

SPIS TREŚCI:
Warto było czekać
Przedmurze polskości śmiało można nazwać wieś naszą
Mąż szlachetny
Kochani parafianie
Zbrodniczą ręką zniszczony
Od świętówki do turnusu
Z rozszalałym żywiołem
Królowa Bogucic
Prawie jak Pstrowski
Toast na ciężkie czasy

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn