Kup bilet

Do talentów najwybitniejszych w długich dziejach polskiej kultury należał bez wątpienia malarz i rysownik Jacek Malczewski, przedstawiciel pokolenia Młodej Polski, wychowany pod zaborami w atmosferze patriotycznej, w umiłowaniu ojczystej ziemi, w pielęgnowanej tradycji judeochrześcijańskiej. Kształcił się w Krakowie i Paryżu, przebywał w Monachium i Wiedniu, podróżował po Włoszech, Grecji i Turcji. Dojrzewał zaś przede wszystkim pod wpływem twórczości historiozoficznej Jana Matejki i martyrologicznej Artura Grottgera, traktowanej wówczas jako głos zniewolonego kraju o wielkiej przeszłości. Malczewski jako symbolista nie poprzestał jednak na podejmowaniu wątków czysto romantycznych, narodowowyzwoleńczych, zanurzonych w dawnych i aktualnych wydarzeniach politycznych, w opowieściach sybirackich, w ekspresyjnych dramatach Juliusza Słowackiego. Nader często pojawiają się w jego dziełach postaci mitologiczne i biblijne: chimery, prorocy, święci, aniołowie, Tanatos (starogrecki bóg śmierci), Piłat i sam Chrystus, którego oblicze na obrazach przypomina do złudzenia zawsze twarz artysty.

Istotna seria płócien Malczewskiego ma korzenie w Księdze Tobiasza ze Starego Testamentu. Jej tytułowy bohater, młodzieniec, wyrusza na prośbę ojca do odległej prowincji po zwrot długu i podczas wędrówki odbywa lekcje wtajemniczenia w świat dobra i zła. Monumentalna kompozycja w naszych zbiorach przedstawia Tobiasza jako bosonogiego chłopca, powracającego z uzdrowicielską rybą w rękach dla ślepnącego rodziciela, w towarzystwie trzech archaniołów o potężnych sylwetkach i kobiecych rysach twarzy: opiekuńczego Rafała z drewnianą laską (upodobnionego do Marii Balowej, miłości i muzy artysty), Gabriela z lilią, zwiastującego dobrą nowinę, oraz walecznego Michała z mieczem. Wędrówka odbywa się na tle znajomego, nadwiślańskiego krajobrazu pól i chat, co czyni z historii biblijnej wizję egzystencji ludzkiej poniekąd polską i poniekąd uniwersalną.

Opisywane przedstawienie miało wisieć nad łożem śmierci autora, który zmarł w 1929 roku w wieku siedemdziesięciu pięciu lat, dotknięty utratą wzroku jak ojciec Tobiasza, ale też świadom oryginalnej osobowości swojego spadkobiercy – syna Rafała, pisarza i taternika, jednego z najlepszych malarzy polskich kolejnej generacji.

/Michał Burdziński/

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn